Choć coraz więcej osób narzeka na problemy, z którymi łączy się nauka zdalna lub praca w takiej samej formie. Nie jest to jednak zdanie, które podzielają wszyscy. Ja dużo lepiej odnajduję się w obecnej sytuacji, zwłaszcza że teraz nauczanie stacjonarne jest niezwykle kłopotliwe i niewygodne. Do tego nauka zdalna pozwoliła mi rozwinąć wiele umiejętności i lepiej samodzielnie się organizować.

Nie muszę wcześnie wstawać

Najlepszą zaletą nauczania zdalnego, z której z radością korzystam już od początku jej wprowadzenia, czyli mniej więcej od drugiej połowy marca, jest unikanie wczesnego wstawania. Przeważnie lekcje na naprawdę wczesne godziny i potrzeba dojazdów autobusem, który kursuje raz na 45 minut, niezbyt wzbudzało mój entuzjazm do nauki. Do tego masę czasu marnowałam codziennie na stanie na przystankach. W trakcie nauki zdalnej spokojnie mogę ten czas przeznaczyć na sen albo na naukę lub inne przyjemności, jeśli akurat mam na nie ochotę. Jednak taka oszczędność czasu to zdecydowanie wielki plus braku nauki stacjonarnie w szkołach.

Lepsza organizacja czasu pracy

Jestem szczerze zaskoczona, że to właśnie brak sztywnych ram, w których zamyka mnie szkoła jeśli chodzi o lekcje, pomógł mi najbardziej w znalezieniu czasu, w którym faktycznie mogą się uczyć. Gdy zajęcia odbywały się jeszcze stacjonarnie, tak naprawdę tylko w sobotę miałam realnie czas na uczenie się do matury. W czasie nauki zdalnej mogłam spokojnie przeznaczyć na to czas, gdy miałam chwilę dłuższej przerwy. Teraz gdy moje lekcje dalej odbywają się w takiej formule, ale mam znacznie mniej godzin zajęć, mogę spokojnie w ciągu dnia uczyć się do przedmiotów, które zdaję w ramach rozszerzonych matur i nie muszę zarywać do tego niepotrzebnych godzin snu.

Pracuję w przyjaznym dla mnie miejscu

Czasami sama droga do szkoły czy siedzenie w niej było dla mnie stresujące. Teraz gdy nie muszę ani się do niej przygotowywać, ani w niej przebywać, czuję się znacznie swobodniej. Poza tym w moim miejscu pracy na co dzień panuje cisza i spokój, której nikt nie zakłóca, jeśli nie jest to naprawdę konieczne. Dzięki temu pracuję szybciej i nie muszą odcinać się z żaden sposób od mojej głośnej klasy. Do tego w każdej chwili mogę przynieść sobie herbatę lub kawę albo szybko wyjść do toalety, co na lekcjach w szkole jest praktycznie niemożliwe, a na przerwach kolejki potrafią ciągnąć się przez cały korytarz. Teraz moja praca wydaje mi się znacznie bardziej komfortowa.

Nie marnuję czasu na lekcjach

Lekcje stacjonarne mają to do siebie, że widać dokładnie, co podczas nich robimy. U mnie w szkole nie ma wymogu pracy z włączoną kamerką, dzięki czemu nie muszę wcale uważnie uczestniczyć w lekcji. Teraz na przedmiotach, których na maturze nie zdaję, uczę się na właśnie zdawane przedmioty. Dzięki temu oszczędzam czas i nie nudzę się, a nauczyciel nie czyje dodatkowo, że go ignoruję. To bardzo pomaga mi nadrobić materiał, którego nie będzie czasu powtarzać na lekcjach lub czytać lektury, które zostały zadane na nieodległy termin, a które na pewno na tej maturze się przydadzą. Taka oszczędność czasu jest u mnie możliwa tylko dzięki nauce zdalnej.